Witaj na moim blogu!

Wiele osób zwraca się do mnie z pytaniem, gdzie mnie teraz można posłuchać. Otóż, obawiam się, że przez jakiś czas tylko w nagraniach archiwalnych. Powiem tak: na jakiś czas wypadłem z anteny. Na żywo "występuję" głównie przed swoją żoną. (Dodam, że nie zawsze moje wystąpienia spotykają się z jej aplauzem.) Tak więc nie za bardzo jest mnie gdzie posłuchać. A poczytać? Czasem coś ukaże się w prasie ewangelicznej, ale najpewniej będzie można mnie "zoczyć" właśnie tu - na moim blogu. Postaram się spotykać z wami na jego łamach regularnie. :-)
A więc zapraszam do lektury.

UWAGA: znowu jestem w obiegu. Od trzech lat "służę Słowem" w ARCE na warszawskiej Pradze. Obsługuję tu jako pastor/kaznodzieja nabożeństwa niedzi-elne i czwartkowe. Ponadto prowadzę spotkania Męskie Rozmowy we wtorki i Spotkania Młodzieżowe w soboty. Nawiasem: na mojej głowie jest też cała działalność charytatywna fundacji ARKA oraz dbanie o jej finanse i wszelkie działania podtrzymujące jej działalność, w tym naprawy i sprawy urzędowe.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Słowo Boże na początek roku 2017



Księga Nehemiasza:

8,1          Zgromadził się tedy cały lud co do jednego na placu, który był przed Bramą Wodną, i uproszono Ezdrasza, pisarza, ażeby przyniósł księgę Zakonu Mojżeszowego, który Pan nadał Izraelowi.
8,2          Przyniósł więc Ezdrasz, kapłan, Zakon na zgromadzenie, złożone z mężczyzn i kobiet, wszystkich, którzy mogli słuchać ze zrozumieniem, a było to pierwszego dnia siódmego miesiąca.
8,3          I czytał z niego na placu, który był przed Bramą Wodną, od samego świtu aż do południa wobec mężczyzn i kobiet, tych, którzy mogli rozumieć, a uwaga całego ludu była skupiona na treści Zakonu.
8,4          A Ezdrasz, pisarz, stał na drewnianym podwyższeniu, sporządzonym w tym celu, obok niego zaś stali z prawej strony Mattitiasz, Szema, Anajasz, Uriasz, Chilkiasz i Maasejasz, z lewej strony natomiast Pedajasz, Miszael, Malkiasz, Chaszum, Chaszbaddana, Zachariasz i Meszullam.
8,5          Ezdrasz więc otworzył księgę na oczach całego ludu, stał bowiem wyżej niż cały lud, a gdy ją otworzył, cały lud powstał.
8,6          Ezdrasz pobłogosławił Pana, wielkiego Boga, a cały lud, podniósłszy swoje ręce odpowiedział: Amen, amen! Następnie skłonili swoje głowy i oddali Panu pokłon z twarzami zwróconymi ku ziemi.
8,7          A Jeszua, Bani, Szerebiasz, Jamin, Akkub, Szabbetai, Hodiasz, Maasejasz, Kelita, Azariasz, Jozabad, Chanan, Pelajasz, Lewici wyjaśniali Zakon ludowi, który stał w miejscu,
8,8          i czytali z księgi Zakonu ustęp za ustępem, od razu je wyjaśniając, tak że zrozumiano to, co było czytane.
8,9          Wtedy Nehemiasz, który był namiestnikiem, oraz Ezdrasz, kapłan i pisarz, i Lewici, którzy objaśniali lud, rzekli do całego ludu: Dzień dzisiejszy jest poświęcony Panu, waszemu Bogu

Wczoraj wieczorem, po obfitym późnym obiedzie, kiedy opychając się orzeszkami słuchaliśmy przebojów z Sylwestra ’74 Wala zadała mi to sakramentalne pytanie „Czy masz słowo na 1. niedzielę nowego roku?” Spokojnie pokręciłem głową, że nie. Jakoś tak nie składało się siadać teraz o 8 wieczorem i brać się za kazanie… 
To był czas gdzie uwaga wszystkich skierowana była na witanie nowego roku – moja też. Więc założyliśmy śmieszne okulary (i inne świecące akcesoria) i oddaliśmy się błogiemu lenistwu… Dotrwaliśmy tak do północy, skacząc po kanałach z Sylwestrem w Katowicach, w Krakowie, w Zakopanem, no i oczywiście z naszym pod Pajacem Kultury.
I poszliśmy spać.

Dziś rano, około 5 – 5.30 obudziłem się i nie mogłem już usnąć. Ale nie było mi źle – po prostu czułem się już wyspany. Kiedy tak chwile jeszcze leżałem z zamkniętymi oczami, nagle zrozumiałem, że to Pan budzi mnie, bym wstał do kazania! Wstałem więc, wypiłem poranną kawę, złożyłem kilka życzeń noworocznych na FB i usiadłem do Słowa… I Pan dał też Słowo.

A jakie to słowo? No właśnie! Jakie to może być Słowo na początek roku? Słowo na początek czegoś nowego. Nowego początku… Jest takie Słowo, które niezmiennie kojarzy mi się z nowym początkiem w życiu chrześcijanina?

Czy pamiętacie jak Nehemiasz zaczął odbudowywać Jerozolimę, stolicę Izraela – po czasie niewoli, po wygnaniu i rozproszeniu narodu? Od czego zaczęli odbudowywać mury Jerozolimy? (PAUZA)
Tak, od wzmocnienia murów. Wzmocnienie murów to bardzo ważne zadanie. Najpierw trzeba wzmocnić mury, by można było odtworzyć strukturę miasta wewnątrz murów. Najpierw trzeba zadbać o bezpieczeństwo…

Ale to był też dziwny czas. Bo lud Boży, lud księgi – Tory – nie miał księgi!!!
Wyobrażacie to sobie: nikt nie czytał bożego listu do swojego stworzenia. Nikt nie znał jej treści. A przecież to tam była pełna informacja o ich Bogu, któremu, jak napisano „będą służyć”. Tam opisano Jego charakter, Jego motywację do stworzenia świata, człowieka. Tam wreszcie zapisane zostało Boże prawo, którego mieli strzec (czytaj: przestrzegać w swoim życiu). Ale jak? Skoro go nie znali…

Czy wyobrażacie sobie chrześcijanina, który nie zna treści Pisma Świętego? To tak, jak kupić sobie jakiś sprzęt (komputer, telefon) i nigdy nie nauczyć się go obsługiwać. Nie zadać sobie trudu przeczytania instrukcji. Taki sprzęt byłby bezużyteczny!

Taki chrześcijanin, którzy nie zna Słowa Bożego, też jest dla Boga bezużyteczny! I powiem coś jeszcze. Biblia to nie jest zaledwie jakaś tam instrukcja obsługi. Bo jak by to było, gdybyśmy mieli z Bogiem tylko taką relacje, ze nauczylibyśmy się Go „obsługiwać”. Bo, na przykład, przeczytalibyśmy w instrukcji, że kiedy czegoś potrzebujemy, to mamy się o to pomodlić. Albo, że Bóg chce byśmy Mu oddawali chwałę (jeśli nie przez cały czas – bo mamy inne ważne sprawy na głowie), to choć w niedzielę. A więc modlilibyśmy się każdego dnia, bo tak jest w instrukcji. A w niedzielę chodzilibyśmy do kościoła, czy do wspólnoty takiej jak ta, żeby się poczuć lepiej – bo oddajemy Bogu to, co Mu się od nas należy. Ot takie „niedzielne chrześcijaństwo”…

Ale może powiesz, że to nie tylko to. Bo Biblia też mówi nam jak mamy żyć, co mamy robić a czego mamy nie robić. I my poza wypełnianiem tych innych rzeczy, o których mówiłem, staramy się też „żyć po bożemu”. Acha, staramy się… Ale czy tak żyjemy? No nie. Przecież jesteśmy niedoskonali, słabi…

No to czegoś tu jeszcze brakuje. Powiem Wam czego: żywej relacji z Bogiem! Bo Bóg księgi nie mieszka w księdze. Ale On mówi do nas przez księgę! Tak, o biblii mówimy ze jest Słowem Bożym. Bo Bóg przemawia do nas przez te księgę. Jak? Odpowiada na nasze pytania. Daje odpowiedzi. Za każdym razem stosownie do sytuacji w jakiej się aktualnie znajdujemy.

Tak, Słowo Boże jest żywe. Bóg jest żywy. I daje nam swojego Ducha, byśmy i my byli ożywieni. Ożywieni w Nim. Ożywieni przez Jego Słowo…

Dlaczego mówię o tym wszystkim. Dlaczego mówię o tym u progu nowego roku. Bo pragnę, byśmy wszyscy – tak jak tu siedzimy – zaczęli ten nowy rok ze Słowem Bożym. I to nie tylko pierwszego dnia tego roku. Nie tylko przez jeden dzień, jeden tydzień, przez jeden miesiąc! Styczeń.
Pragnę, byśmy – wszyscy, tak jak tu siedzimy – rozkochali się w Słowie Bożym – byśmy je studiowali, tzn. czytali co-dziennie, rozważali je dniem i nocą. („Błogosławiony mąż, który Zakon Boży rozważą dniem i nocą!” – mówi Psalm 1)

Bo w Słowie Bożym jest moc, która jest wstanie zmienić nasze życie. Jeśli będziesz je czytał codziennie – choć przez kwadrans – każdego dnia! To zobaczysz, jak zmieni to twoje życie! Doświadczysz niesamowitej przemiany! Jeśli piłeś i nie miałeś siły, by do picia nie wracać, to przestaniesz. Jeśli rzucałeś palenie setki razy i ciągle ci się nie udawało, to przestaniesz. Jeśli ciągle jesteś niezadowolony, wszyscy ci się nie podobają, lubisz myśleć o sobie dobrze a o innych źle, to i od tego Bóg też ma moc cię uwolnić. (I mógłbym tak wymieniać w nieskończoność.)

Ale jaką zasadę chcę Wam drodzy przekazać u progu tego roku 2017? Że chrześcijaństwo to nie jeszcze jedna słaba, bo nie mająca mocy cię zmienić, religia. Bo chrześcijaństwo to nie jakaś tam jeszcze jedna religia. Chrześcijaństwo, to żywa relacja z żywym Bogiem! Relacja, która może wywrócić twoje życie do góry nogami!

Ale żeby ją mieć, musisz czytać Słowo Boże. Musisz! Bo innej drogi nie ma. Niedzielne chrześcijaństwo nie działa. Nazywanie siebie chrześcijaninem, bo jestem zapisany w jakiejś księdze kościelnej – też nie działa! Chrześcijaństwo życzeniowe (staram się być lepszy) – też nie działa. Zdanie się na uczucia – że nie muszę o Bogu czytać – ja go czuję, to też nie działa! (Bo raz Go czujesz a innym razem jesteś w dołku, bo Go nie czujesz – i jak ktoś niedawno powiedział: mało go obchodzi o czym są te święta.)

Jeśli chcesz być nazwany dzieckiem Bożym, jeśli chcesz mieć żywą relację z Nim, jeżeli chcesz doświadczać zwycięstwa nad grzechem w swoim życiu, to zacznij ten rok ze Słowem Bożym. Czytaj je codziennie (choć przez kwadrans!). Módl się, by Bóg otwierał twoje duchowe oczy i by pokazywał ci w swoim Słowie, to co chce byś w nim zobaczył. Módl się: „Otwórz me oczy, abym przejrzał!”
Proś Go, by mówił do Ciebie przez Swoje Słowo. Byś mógł mieć z Nim bardzo osobistą relację. By twoje chrześcijaństwo nie pozostało zaledwie religia na niedzielę, ale żeby stało się integralną częścią twojego życia. A wtedy Bóg dokona transformacji nie tylko twojego życia, ale tez transformacji twojej rodziny i twojego kościoła.

Tak, bo kościół nie będzie silniejszy od sumy siły jego każdego, poszczególnego członka. Więc jeśli zadajesz sobie pytanie, dlaczego mój kościół jest taki słaby, to wiedz, że jedna z przyczyn jest to, że ty jesteś słaby. Ale kiedy odzyskasz siły, jeśli z twoich ust popłynie modlitwa chwały na nabożeństwie, jeśli będziesz miał co niedziela do opowiedzenia, co Bóg robi w twoim życiu, jeśli będzie rozpierała cię energia do działania, do proponowania nowych działań w kościele, to ten kościół przestanie być słaby. To kwestia czasu, kiedy zobaczysz nowe twarze, nowe osoby, młodzież w tym miejscu – na nabożeństwie.

Tak, to wszystko zależy w dużej mierze zależy od Ciebie. Bo ludzie, którzy szukają dla siebie miejsca i odwiedzają nasz kościół w równej mierze przyglądają się kazaniu, porządkowi nabożeństwa, stronie muzycznej – jak i tobie. Nam wszystkim tworzącym ten kościół. Czy jesteśmy gościnni, akceptujący, zainteresowani nimi oraz czy jesteśmy „żywymi” chrześcijanami” – czy z naszych ust płynie żywa modlitwa (i czy w ogóle słychać cię w nabożeństwie – czy może jesteś biernym, konsumpcyjnym chrześcijaninem), czy masz świadectwo codziennego chodzenia z Bogiem. Oczywiście, możesz powiedzieć, że nie podobają ci się niektóre modlitwy, czy niektóre świadectwa. Ale ja ci na to odpowiem: a jakie jest twoje świadectwo, twoja modlitwa. Nie podoba ci się coś, to zaproponuj coś od siebie. 

Ale żeby to wypłynęło z wnętrza twojego serca, to musisz zacząć czytać Jego słowo – a on zacznie Cię zmieniać…


I powiem Ci coś z własnego doświadczenia: to działa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz