Witaj na moim blogu!

Wiele osób zwraca się do mnie z pytaniem, gdzie mnie teraz można posłuchać. Otóż, obawiam się, że przez jakiś czas tylko w nagraniach archiwalnych. Powiem tak: na jakiś czas wypadłem z anteny. Na żywo "występuję" głównie przed swoją żoną. (Dodam, że nie zawsze moje wystąpienia spotykają się z jej aplauzem.) Tak więc nie za bardzo jest mnie gdzie posłuchać. A poczytać? Czasem coś ukaże się w prasie ewangelicznej, ale najpewniej będzie można mnie "zoczyć" właśnie tu - na moim blogu. Postaram się spotykać z wami na jego łamach regularnie. :-)
A więc zapraszam do lektury.

UWAGA: znowu jestem w obiegu. Od trzech lat "służę Słowem" w ARCE na warszawskiej Pradze. Obsługuję tu jako pastor/kaznodzieja nabożeństwa niedzi-elne i czwartkowe. Ponadto prowadzę spotkania Męskie Rozmowy we wtorki i Spotkania Młodzieżowe w soboty. Nawiasem: na mojej głowie jest też cała działalność charytatywna fundacji ARKA oraz dbanie o jej finanse i wszelkie działania podtrzymujące jej działalność, w tym naprawy i sprawy urzędowe.

sobota, 26 marca 2016

PEWIEN  MŁODY  MĘŻCZYZNA

A pewien młodzieniec szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele.
Chcieli go chwycić, lecz on zostawił prześcieradło i nago uciekł od nich.” Mk 14:51-52

To dziwny fragment jak na kazanie wygłaszane w wielkanocną niedzielę, nieprawdaż? Jednakże te dwa wersy są zarówno dziwne jak i fascynujące!

Na pierwszy rzut oka wydają się nijak nie przystawać do reszty dokumentu. Wydają się odstawać od całości opowiadania i burzyć jego logiczną całość.  Pozornie nie wnoszą niczego nowego i tak naprawdę bez szkody dla narracji można by je pominąć.

I rzeczywiście Mateusz i Łukasz, którzy opierają swoje świadectwa (czytaj: ewangelie) o ewangelię Marka pomijają ten fragment markowej narracji. Dlaczego więc dla Marka wydaje się to ważne, by te dwa wersy znalazły się w jego wersji opisu wydarzeń o życiu i dziele Jezusa? Musi być jakiś powód. Musi istnieć jakieś wytłumaczenie…

Ale po kolei: Ostatnia wieczerza, Modlitwa w Getsemane, Teraz następują tragiczne wydarzenia: Pojmanie Jezusa (pocałunek Judasza, krótka potyczka i ucieczka uczniów w mrokach sadu oliwnego).
I w tym miejscu pojawia się wzmianka o pewnym młodzieńcu. Kim on był? Półnagi w środku nocy. Dlaczego idzie za Jezusem? Czy jest tylko gapiem, czy może psychicznie chorym człowiekiem, czy jak często opisuje ewangelia, opętanym, półnagim nieszczęśnikiem mieszkającym w grobach? Jeśli tak, to czemu idzie za Jezusem? Może potrzebuje Jego dotknięcia, uzdrowienia, ulitowania się. A jeśli tak, to jest już za późno.

Niektórzy komentatorzy domyślają się, ze może to jeden z uczniów Pana Jezusa: Jakub lub Jan? Ale przecież werset wyżej czytamy, że wszyscy uczniowie Go opuścili! A wiec chyba to żaden z nich… A więc może to jeden z wyznawców Jezusa. To ważne: uczniowie Go porzucili a on za nim idzie… Musi to być ktoś zdeterminowany, przywiązany do Mistrza, kochający go bardziej niż swoje życie…

To dość niecodzienna i kłopotliwa sytuacja: Oto jakiś naśladowca Jezusa kroczy za Nim niekompletnie ubrany. (Lniane płótno na gołe ciało.) A później jeszcze z konieczności ucieka nago! Może to ktoś, kto mieszka w pobliżu i usłyszawszy zgiełk zbudził się wyszedł narzuciwszy na siebie co miał pod ręką (w tamtym klimacie spanie nago mogło być normą).

Dlaczego jednak Marek interesuje się tym epizodem i umieszcza jego opis w swojej ewangelii:
1.    Może chciał, cytując to wydarzenie, podkreślić samotność Jezusa w świetle doświadczenia opusz-czenia przez przyjaciół i najbliższych „współpracowników” znalazł się ktoś, kto Go nie opuścił.
2.    A może chciał uzmysłowić czytelnikowi grozę sytuacji – oprawcy próbują pochwycić młodzieńca.
3.    Może chciał tym usprawiedliwić postępek uczniów – pokazując że oprawcy próbują pochwycić każdego, kto najwyraźniej był naśladowcą Jezusa

Najwyraźniej ten incydent, nieważny dla pozostałych ewangelistów, był ważny dla Marka. Dlaczego?
Żeby odnaleźć odpowiedź na to pytanie musimy zadać sobie pytanie, kim jest Marek ewangelista. Nie należał do ścisłej „dwunastki” najbliższych współpracowników Jezusa – pomimo, że żył „w Jego czasach”. Nazywał się Jan Marek. To w domu jego matki zbierał się pierwszy zbór judeochrześcijański – wiemy to z Dziejów Apostolskich (12:12). Jeżeli tak, to więcej niż prawdopodobne jest, że to właśnie w tym domu Jezus spożywał ostatnią wieczerzę paschalną ze swoimi uczniami. W domu Marka! Być może Marek był tam razem z uczniami podczas wieczerzy. Z pewności był zafascynowany postacią i nauką Jezusa.

Jednak Marek był za młody, by „chodzić razem z Jezusem i uczniami”. W tamtym czasie był jeszcze chłopcem albo co najwyżej bardzo młodym mężczyzną… Czy już zaczyna nam coś świtać? TAK, to Marek najprawdopodobniej był tym młodym mężczyzną, który podążał za Jezusem, gdy Jego uczniowie „parszywa dwunastka” rozpierzchli się i poukrywali w przysłowiowych „mysich dziurach”.
Marek, podobnie jak Jan w swojej ewangelii pisze o sobie w trzeciej osobie. Skromność nie pozwala mu się inaczej podpisać, czyniąc wzmiankę, że i on tam wtedy był… A więc pisze „Jakiś młody mężczyzna”, tak jak Jan pisząc o sobie nazywa się „uczniem, którego miłował Jezus”. Widać tak było wtedy przyjęte…
Jak więc Marek się tam znalazł – a znalazł się w nie lada niebezpieczeństwie, bo rozwścieczona zgraja, która porwała się na (osobistą wolność) Jezusa, szukała też i tych którzy „chodzili z Jezusem”. Nie wiemy jak się tam znalazł. Możemy się tylko domyślać.

Możliwe jest, że Judasz, który wyszedł jeszcze podczas wieczerzy, wrócił do domu matki Marka, myśląc, że zastanie tam jeszcze biesiadników, ale oni odeszli modlić się do gaju oliwnego zwanego Gestesamne (Tłocznia Oliwy). Więc Judasz tam skierował swoje kroki.
Bardzo możliwe, że Marek próbował ich wyprzedzić by ostrzec Jezusa. To dlatego zdążył tylko narzucić na siebie lnianą szatę (tu nazwaną prześcieradłem, aczkolwiek raczej nie używano wtedy prześcieradeł, w takim sensie jak to jest dziś.
Niestety nie zdążył ostrzec Jezusa. Kroczył więc za Nim zrozpaczony (gdyż zapewne był doń bardzo przywiązany). A więc, w takim wypadku, widzimy, że jego dziwny ubiór, a później i jego brak dają się logicznie wytłumaczyć. Może nawet jego niekompletny ubiór uratował mu życie, bo dzięki temu, mógł się wyrwać z ręki oprawców, zrzucając z siebie prześcieradło. 

Trochę to może wstydliwe dla Marka, pisać o nocnym maratonie na golasa, za to najwyraźniej było to wydarzenie prawdziwe i dramatyczne, i Marek postanowił o nim wspomnieć… Pisząc o sobie w trzeciej osobie Marek między wierszami daje nam do zrozumienia, że on też tam, jako chłopiec, był obecny.

Ale jak to wydarzenie łączy się z tematem świąt Wielkanocy?

Jest w tym epizodzie coś, co z pozoru błahe, po uważnym przyjrzeniu się zaczyna fascynować… Fascynujące staje się przeciwstawienie sytuacji Jezusa z sytuacją tego „uciekającego” młodzieńca…

Otóż stary testament często posługuje się tzw. typologią. I tak np. wymaganie, żeby Abraham złożył w ofierze jednorodzonego syna Izaaka to nic innego jak typologia wskazująca na to , co Bóg uczyni później – ofiaruje swojego Syna na ofiarę za grzech całego świata.
Trzy inne postacie Starego Testamentu, które były typem i zapowiedzią Osoby i dzieła Chrystusa to prorok Jonasz, Mojżesz i Melchizedek.

A  więc przenieśmy się na chwilę do Starego Testamentu. W Księdze Leviticus (Kapłańska, IIIM) czytamy że kapłan ma wziąć ze sobą do świątyni dwa kozły.
16,7-10 Potem weźmie owe dwa kozły i postawi je przed Panem u wejścia do Namiotu Zgromadzenia. Następnie Aaron rzuci losy o te dwa kozły: jeden los dla Pana, a drugi los dla Azazela. Potem przyprowadzi Aaron tego kozła, na którego padł los dla Pana, i złoży go na ofiarę za grzech, kozła zaś, na którego padł los dla Azazela, postawi żywego przed Panem, by nim dokonać przebłagania, a potem wypędzić go do Azazela na pustynię.
15a: Następnie zarżnie kozła na ofiarę za grzech ludu i wniesie jego krew poza zasłonę […]
22c-22 [Następnie] przyprowadzi kozła żywego. I położy Aaron obie swoje ręce na głowie kozła żywego, i […] wypędzi go przez wyznaczonego męża na pustynię.

A więc w historii z uciekającym młodzieńcem zawarta jest pewna symbolika (pewne znaczenie przenośne), która podkreśla rolę Jezusa, jako „kozła ofiarnego”. Nagi młodzieniec uchodzi cało i zdrowo – krew Jezusa zostaje wlana za wielu. Jeden kozioł zostaje puszczony wolno, Następnie [kapłan] zarżnie kozła na ofiarę za grzech ludu i wniesie jego krew poza zasłonę […]

Pan Jezus, spożywając z uczniami ostatnią wieczerzę:
Mt 26,26  A gdy oni jedli, wziął Jezus chleb i pobłogosławił, łamał i dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje. Potem wziął kielich i podziękował, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów.

Hebr 9,11-15      Lecz Chrystus, który się zjawił jako arcykapłan dóbr przyszłych, wszedł raz na zawsze do świątyni nie z krwią kozłów i cielców, ale z własną krwią swoją, dokonawszy wiecznego odkupienia. Bo jeśli krew kozłów i wołów przywracają cielesną czystość, o ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy Bogu, oczyści sumienie nasze od martwych uczyn-ków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu. I dlatego jest On pośrednikiem nowego przymierza, ażeby gdy poniesiona została śmierć dla odkupienia przestępstw popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są powołani, otrzymali obiecane dziedzictwo wieczne.

To dość trudny tekst. Ale jego sens jest prosty. Autor listu do Hebrajczyków wyjaśnia znaczenie przelania krwi Jezusa dla naszego zbawienia. Pisze, że o ile krew cielców i kozłów spełniała zadanie w Starym Przymierzu, to o ileż bardziej krew Syna Bożego , który ofiarował siebie bez skazy na ofiarę złożoną Bogu, jest wystarczająca, by oczyścić nas od grzechu. I dlatego Jezus stał się pośrednikiem Nowego Przymierza.

Rozumiesz? Aron wchodził za zasłonę świątyni z krwią kozła, którego wcześniej zarżnął! Jezus, umierając na krzyżu, tym samym wszedł raz na zawsze do świątyni nie z krwią kozłów i cielców, ale z własną krwią swoją, dokonawszy wiecznego odkupienia.
Dlatego kiedy umierał na krzyżu (za mnie i za ciebie) powiedział: wykonało się, a centurion słysząc to wydał świadectwo, iż zaiste ten jest Synem Bożym.

Epizod z uciekającym młodzieńcem był zapowiedzią tego, jaką śmiercią Jezus umrze. Stał się kozłem ofiarnym. Jezus stał się ofiarą przebłagalną przed Bogiem, ofiarą złożoną za nasze grzechy. Stał się naszym odkupieniem. Tym samym wymazał obciążający nas „list dłużny”. (List dłużny to jak weksel, który mówi, że zanim nie spłacimy długu, jesteśmy dłużnikami i o ile go nie spłacimy, czeka nas sąd i więzienie.] Jezus wziął na siebie nasz grzechy, wykupił nasz dług, zapłacił za niego własną krwią...

Jezus stał się kozłem ofiarnym – i o tym przypomina nam scena z uciekającym nagim młodzieńcem – być może samym Markiem ewangelistą – kiedy jeszcze był chłopcem.


Podziękujmy Jezusowi za Jego krew, która się za nas wylała…